środa, 6 stycznia 2016

Akredytacja Clemensa Aignera

Witajcie,
64. Turniej Czterech Skoczni dobiegł końca. Siedziałam jak na szpilkach patrząc w ekran telewizora. Dzisiejszy konkurs był pełen emocji. Ale wróćmy do początku tego turnieju, chcę zrobić małe podsumowanie.
Oberstdorf:
Peter Prevc okazał się najlepszy w serii próbnej zaś to nie on wygrał. Severin Freund został zwycięzcą pierwszego konkursu TCS. Reprezentant gospodarzy odniósł 21. pucharową wygraną w karierze. Podium uzupełnili Michael Hayboeck oraz Peter Prevc, który tracił do Niemca aż 7,3 pkt. Większość osób twierdzi, iż Niemiec wygrał tylko dzięki obniżonej belce oraz wietrze pod narty. To był doprawdy loteryjny konkurs, jednakże zdarzają się i takie. Tym razem szczęśliwy los wyciągnął Severin Freund. Czołowi zawodnicy pierwszej serii nie byli w stanie dorównać Mistrzowi Świata z Falun, gdyż wiatr momentalnie zaczął wiać w plecy.
1. Severin Freund
2. Michael Hayboeck
3. Peter Prevc
Garmisch-Partenkirchen:
Po dwóch seriach treningowych najlepsi okazali się być Peter Prevc i Severin Freund. Słoweniec wyraźnie pokazuje, że jego forma tylko idzie w górę, gdyż zaraz po treningach wygrał kwalifikacje. Jego największy rywal zrezygnował ze skoku przez co został automatycznie sklasyfikowany na 50. miejscu. Wiele osób twierdzi, iż to było pewne zagranie psychologiczne ze strony Freunda, mimo wszystko konkurs zakończył na trzeciej pozycji, a zwycięzcą został Peter Prevc, który na niemieckiej ziemi czuł się i skakał rewelacyjnie. Podium uzupełnił Norweg Kenneth Gangnes. Warto dodać iż było to jubileuszowe zwycięstwo Słoweńca - dziesiąte w jego karierze.
1. Peter Prevc
2. Severin Freund
3. Michael Hayboeck
Innsbruck:
Nim rozpoczął się trzeci konkurs tegorocznej edycji TCS, sporo osób uważało, że walkę rozpocznie Michael Hayboeck z racji na wygrany trening oraz kwalifikacje. Skoki Austriaka, który rok temu zajął drugie miejsce w ogólnej klasyfikacji Turnieju Czterech Skoczni, były doprawdy piękne i co najważniejsze długie. Również i ja uważałam, iż może zagrozić Prevcowi bądź Freundowi. Ta dwójka wyraźnie "bija się" o zwycięstwo. Finałowa próba Słoweńca była rewelacyjna. Lider po pierwszej serii jako jedyny zdołał przekroczyć granicę 130 metrów. Lot na 132 metr pozwolił mu odnieść kolejną pucharową wygraną w karierze. Prevc pokonał o 11,1 pkt drugiego Severina Freunda. Na najniższym stopniu podium stanął z kolei Kenneth Gangnes. Podium bardzo podobne do tego z Garmisch-Partenkirchen, jedynie Niemiec z Norwegiem zamienili się miejscami. Prevc coraz bliżej wygranej w całym turnieju. Wiele osób zaczęło się zastanawiać.. Co może powstrzymać Słoweńca? Czy Norweg utrzyma trzecie miejsce mając zaledwie 1,2 pkt przewagi nad Michaelem Hayboeckiem, który jest czwarty?
1. Peter Prevc
2. Severin Freund
3. Kenneth Gangnes
Bischofshofen:
Nadszedł ten najważniejszy dzień - 6 stycznia 2016 roku. Kto wygra? Dzień wcześniej odbyły się treningi, które doprawdy były pełne emocji. Severin Freund postanowił zrezygnować z obu skoków, gdyż przez upadek w Innsbrucku podczas serii próbnej, był nieco poobijany. Moim zdaniem dobrze zrobił, bo Niemiec i tak jest w świetnej formie i z pewnością będzie walczył podczas tego ostatniego konkursu. Rekord skoczni to 143 metry, który należy do Daiki Ito. Kenneth Gangnes podczas treningu przeskoczył owy rekord, skacząc na odległość 143,5 m! Nie do wiary! Niesamowity skok. Pierwszy trening należał do Petera Prevca, zaś drugi do wcześniej wspomnianego Norwega. Gangnes najwyraźniej polubił skocznię w Bischofshofen, zdołał wygrać w kwalifikacjach osiągając najlepszą prędkość na specyficznym najeździe skoczni. Rezultat Norwega to 138,5 metra przy 94,2 km/h! Niebywałe! Na tamtą chwilę byłam niemal przekonana, że trzecie miejsce jest rozstrzygnięte ale wątpliwości pojawiły się dopiero po pierwszej serii konkursowej. Norweg przegrał w parze z Freundem. Popełnił błąd, który zapewne zapamięta na długo, gdyż pozbawił go miejsca na podium. Austriak zaprezentował się znacznie lepiej a jeśli mowa o Prevcu.. On pofrunął na 139 metr! Każdy z kibiców niecierpliwie czekał na serię finałową. Warto wspomnieć, że z pięciu biało-czerwonych tylko trzech zdołało awansować dalej: Andrzej Stękała, Maciej Kot i Stefan Hula. Największe emocje były na końcu stawki. Kenneth Gangnes skoczył 137 m a Michael Hayboeck o dwa metry dalej, dzięki czemu zajął miejsce Norwega w ogólnej klasyfikacji turnieju. Niebywałe, jednak tych dwóch zawodników dzieliła mała różnica punktowa. W finałowej serii Peter Prevc po raz kolejny nie dał szans swoim rywalom. Wydawało się to niemożliwe aby przekroczyć 140 metr, jednak chwilę przed Słoweńcem uczynił to jego rywal - Severin Freund, który oddał skok na odległość 141 m. Prevc poszybował na 142,5 m, zaledwie o pół metra bliżej niż wynosi rekord obiektu. Tym samym Słoweniec przypieczętował triumf w całym 64. Turnieju Czterech Skoczni, jednocześnie odnosząc trzecie pucharowe zwycięstwo z rzędu. Gdyby nie krótszy skok w loteryjnej finałowej serii w Oberstdorfie, gdzie zajął ostatecznie trzecią pozycję, Prevc mógłby odnieść wygraną we wszystkich czterech konkursach tak jak Sven Hannawald w sezonie 2001/2002. Ta sztuka się niestety nieudała ale kto wie co będzie za rok. Może akurat. Ostatnim skoczkiem, który odniósł końcowy triumf w TCS z trzema zwycięstwami w zawodach, był Austriak Wolfgang Loitzl w sezonie 2008/2009.
W końcowej klasyfikacji 64. Turnieju Czterech Skoczni Peter Prevc uzbierał rekordową liczbę 1139,4 punktu. Najlepszy z Polaków - Kamil Stoch ukończył TCS na dwudziestej trzeciej pozycji. Dwudziestą piątą lokatę zajął Stefan Hula.
1. Peter Prevc
2. Severin Freund
3. Michael Hayboeck
4. Kenneth Gangnes
5. Stefan Kraft
6. Johann Andre Forfang
7. Noriaki Kasai
8. Andreas Fannemel
9. Richard Freitag
10. Andreas Wank
...
23. Kamil Stoch
25. Stefan Hula
32. Maciej Kot
35. Dawid Kubacki
51. Andrzej Stękała

Co tu dużo mówić? Wygrał najlepszy! Peter Prevc od początku sezonu 2015/2016 prezentuje niebywałą formę. Skacze zupełnie na innym poziomie o czym mogą pomarzyć chociażby Polacy. Cieszę się ogromnie z sukcesu Słoweńca, bo zyskał coś co jest bardzo ważne dla skoczków. Wygrana w Turnieju Czterech Skoczni to wielki sukces. Nieustannie marzy o tym Simon Ammann. Ciekawa jestem jak postąpi Szwajcar. Czy dalej będzie skakać aby wytrwać do następnego sezonu i znów zawalczyć? Chciałabym, gdyż bardzo lubię tego skoczka i zapewne skoki będą inne bez niego. Już teraz jest inaczej, gdyż karierę zakończyło wielu skoczków, chociażby Bardal czy Jacobsen. Nadchodzi nowa era skoków narciarskich ale czy znajdzie się gdzieś miejsce dla Polaków? Tak bardzo serce boli, gdy widzi się tą bezradność u chłopaków. Gdybym tylko mogła to pomogłabym ale niestety, tak się nie da. Każdy próbuje znaleźć jakiś dobry środek ale skoki to indywidualna dyscyplina. Chciałabym abyście zaznajomili się z poniższym artykułem, który znalazłam w gazecie "Przegląd Sportowy". To wywiad z Apoloniuszem Tajnerem - prezesem Polskiego Związku Narciarskiego. Być może niektórzy z was mieli okazję się z tym spotkać ale jeśli nie to bardzo was proszę przeczytać to i zadać sobie podobne pytanie jak ja.. Jaka przyszłość czeka polskie skoki narciarskie? Czy zdołamy pokonać kryzys?
"Apoloniusz Tajner - Teraz nie zwolnię Kruczka":
Robert Błoński: Zawodnicy męczą się na skoczni. 
Apoloniusz Tajner: To prawda. Zastanawia mnie, jak można dopuścić do niektórych błędów, nie rozumiem pewnych spraw. Skoro medaliści MŚ - i nie mam na myśli Kamila Stocha - mówią, że mają kłopoty z pozycją najazdową, to zastanawiam się, w jaki sposób trenujący od lat zawodowcy doprowadzili do sytuacji, że nie potrafią się odpowiednio ułożyć w trakcie dojazdu do progu. Po sezonie skorygujemy pewne sprawy, przeanalizujemy ostatni okres przygotowań - ten przed skokami na śniegu. Moim zdaniem niepotrzebnie, aż do inauguracji PŚ w Klingenthal, skakali w torach porcelanowych. Szkoda, że w listopadzie, z powodu zbyt silnego wiatru odwołano treningi w Klingenthal. Zabrakło kilku spokojnych skoków w torach lodowych. Jeśli ktoś nie "zaskoczył" od razu, brnął w błędy. Niestety, nie osiągnęliśmy poziomu z lata. I o tym wszystkim porozmawiamy wiosną, mocno się w to zaangażuję.
Kryzys skoczków na początku sezonu to nic nowego. Nowe jest to, że nigdy nie trwał tak długo. 
Przyszedł czas na radykalniejsze decyzje i przetasowania w grupach. Po zawodach Bischofshofen jest PŚ w Willingen i Puchar Kontynentalny w Garmisch-Partenkirchen - trzeba zdecydować, kto gdzie pojedzie, a kto będzie trenować.
Jak można pokonać kryzys?
W karierze trenerskiej wiele przeszedłem z Adamem Małyszem - też wyciągałem go z kryzysów. Plan naprawy zawsze wiązał się ze spokojnym treningiem na skoczni 90-metrowej, właśnie w Ramsau. W 2003 roku, kiedy Adam przechodził największy kryzys, od połowy stycznia do połowy lutego, najpierw miał 12-dniowy zakaz skakania, a potem pojechaliśmy do Ramsau. Miał pięć treningów po 4-5 skoków każdy. Następnego dnia ruszaliśmy na MŚ do Val di Fiemme, ale podczas obiadu Adam zasygnalizował, że chce iść na skocznie jeszcze raz. Pojechaliśmy we dwóch i zaczął skakać idealnie, a z Włoch wrócił z dwoma złotymi krążkami. Tak to działa. Trzeba spokoju i wyrachowania w treningu. Nie mogą go zakłócać problemy osobiste, coś, co powoduje, że zawodnik jest rozdrażniony, rozkojarzony i nie w pełni skupiony na zadaniach.
Są sygnały, że w grupie Łukasza Kruczka coś takiego się dzieje?
Nie. Ale widzę, że cała grupa - łącznie z trenerami - potrzebuje pomocy. Wystąpiło coś w rodzaju klinczu, nie widać drogi wyjścia i zaczyna się robić zbyt nerwowo. Łukasz wykorzystał dzień przerwy w turnieju i w poniedziałek Kamil trenował w Ramsau. Na małej skoczni, przy niskich prędkościach, można poprawić błędy techniczne.
Jak mocną pozycję ma Łukasz Kruczek?
Bardzo mocną. Ma pełne zaufanie, nie ma mowy o zmianie. Ale pełne zaufanie nie znaczy, że wszystko dobrze funkcjonuje.
Nie boi się pan, że słabe wyniki spowodują brak pieniędzy na przygotowania do kolejnych sezonów?
Nie. Jeśli chodzi o skoczków, wiosną przeanalizujemy ostatnie lata, zrobimy remanent i zracjonalizujemy koszty.
Rozważa pan zmianę trenera przed igrzyskami?
Nie ma przesłanek, żebym o tym myślał, ale nie wiem, co się wydarzy w przyszłości, jak będą wyglądały relacje w grupach, między zawodnikami, sztabami. Niczego nie wolno wykluczać, lecz dziś takiego scenariusza nie biorę pod uwagę.
Podział na kadrę A i B zdał egzamin?
Tak, choć Dawid Kubacki i Maciek Kot odebrali przeniesienie jako degradację. Zmiana grup, szkoleniowca, kolegów, sposobu przygotowania technicznego i motorycznego miała tylko spowodować, że zaczną lepiej skakać. To medaliści MŚ, inaczej się cenią. Dopóki między grupami jest wyłącznie rywalizacja sportowa, system działa. Gorzej, kiedy włączają się inne elementy. Na razie rywalizują na poziomie sportowym. Sposoby przygotowań zostały powielone, niektóre elementy się nie sprawdziły. Mamy wiedzę i doświadczenie, by sobie poradzić. Potencjał grupy jest zbyt wysoki, by to nie działało. Wyjdziemy z kryzysu, choć pierwszy raz trwa tak długo i męczy aż 18 zawodników, w tym tuzin bardzo dojrzałych. Ale kiedy pójdą do góry, to wszyscy. Wtedy pokażą siłę.
Źródło: Przegląd Sportowy

Wiele słów ciśnie mi się na usta ale cały czas się powstrzymuje. To niebywałe do jakiego stanu można doprowadzić polską kadrę. Przecież to utalentowani sportowcy! Równie dobrze moglibyśmy być na miejscu Norwegów, którzy spisują się rewelacyjnie ale nie potrafimy. Nie mam pojęcia czy dobre występy powrócą, nie wiem jak to będzie. Światło w tunelu, które widziałam jeszcze jakiś czas temu, powoli gaśnie. Tracę nadzieję ale wierzę, bo gdyby każdy kibic odwrócił się od naszych chłopaków, to nie wyobrażam sobie co by było. Oni potrzebują naszego wsparcia. Dumni po zwycięstwie, wierni po porażce. I tyle. W każdym bądź razie sztaby szkoleniowe postanowiły, że nastąpią zmiany na Puchar Świata w Willingen, gdzie jak dobrze pamiętamy, Kamil Stoch rok temu zwyciężył oraz na Puchar Kontynentalny w Garmisch-Partenkirchen. Jak dobrze wiecie, w Niemczech będzie także konkurs drużynowy, którego na dzień dzisiejszy nie widzę i obawiam się, że nie zdołamy zakwalifikować się do drugiej serii konkursowej.
Skład Polski na PŚ w Willingen:
- Stefan Hula
- Maciej Kot
- Andrzej Stękała
- Jakub Wolny
- Jan Ziobro
Trener: Maciej Maciusiak.
Potwierdziło się to co pisałam ostatnio. Kamil Stoch pozostanie w kraju wraz z trenerem Łukaszem Kruczkiem. Nasz Mistrz Olimpijski będzie trenował w Szczyrku z Piotrem Żyłą i Klemensem Murańką, którzy od jakiegoś czasu są w kraju, zostali wycofani z TCS. Uważam, że to dobra decyzja. Kamilowi są potrzebne skoki. Tu już nawet nie chodzi o dobry występ w Zakopanem, tylko o to aby powróciła pewność siebie.

Skład Polski na PK w Garmisch-Partenkirchen:
 - Dawid Kubacki
- Bartłomiej Kłusek
- Krzysztof Miętus
- Aleksander Zniszczoł
- Krzysztof Biegun
- Przemysław Kantyka
Trenerzy: Zbigniew Klimowski i Robert Mateja.

*.*

W poniedziałek otrzymałam list od zapewne znanego wam skoczka narciarskiego pochodzącego z Austrii - Clemensa Aignera. Pisałam już drugi raz do niego, gdyż pisząc wcześniej, niezbyt skupiłam się na przekazywanej treści. Tym razem takiego błędu nie popełniłam i spędziłam pół nocy aby list napisać. W ostateczności zajął mi od 6 stron A4. Dodałam upominek i pobiegłam na pocztę. Clemens, któremu mocno kibicuję już od jakiegoś czasu, docenił to. Początkowo, gdy wyjęłam wszystko z koperty to ujrzałam podpisaną akredytację z Vikersund, kartkę z dedykację i nietypową kartkę z życzeniami na nowy rok :) Pod wieczór gdy spojrzałam na wszystko jeszcze raz, zobaczyłam, że z tyłu na karcie z autografem, Clemens napisał mi odpowiedź na list. Ogromnie mnie to wzruszyło. To kochane z jego strony. Tak oto prezentuje się akredytacja:



A to wspomniana kartka z życzeniami od Clemensa:


Pozdrawiam! :)

11 komentarzy:

  1. Gratuluję ;)
    Gratuluję :)http://autografy-dawida123.blogspot.com/2016/01/46-klaudia-budny.html?m=0

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluje ! ;)
    bardzo ładna ta kartka z życzeniami :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Polecam Wam grę Ski Jump Mania, gra jest zdecydowanie najlepsza z tych, które są w sieci, reklamowana przez

    Eurosport, możliwości mamy bardzo dużo i wszystkie skocznie są realne!
    Rejestracja na stronie:
    http://s1.skijumpmania.com/r187280

    Tylko 30% graczy potrafi przeskoczyć 100 metrów na skoczni narciarskiej. Twój przyjaciel już tego dokonał. Czy

    ty też możesz ?

    OdpowiedzUsuń
  4. Serdecznie Gratuluje Clemens jest bardzo sympatycznym skoczkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajne masz życie! Zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń